| sł. J.Kondratowicz U, u, u... Gdy zapłonął nagle świat, bezdrożami szli Przez śpiący las Równym rytmem młodych serc niespokojne dni Odmierzał czas Gdzieś pozostał ognisk dym, dróg przebytych kurz Cień siwej mgły Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już Kto pod nim śpi Jak myśl sprzed lat, jak wspomnień ślad Wraca dziś pamięć o tych, których nie ma Żegnał ich wieczorny mrok, gdy ruszali w bój Gdy cichła pieśń Szli by walczyć o twój dom wśród zielonych pól O nowy dzień! Jak myśl... Bo nie wszystkim pomógł los wrócić z leśnych dróg Gdy kwitły bzy W szczerym polu biały krzyż nie pamięta już Kto pod nim śpi W szczerym polu biały krzyż nie pamięta już Kto pod nim śpi La la la la la la la la la, | La la la la la la la la la la. | x2 |
f b C7 f b b g7-5 Gis b f C7 f F7 b g7-5 Gis b f C7 f b b/Gis Dis/G Dis Gis F7 b b/Gis Dis/G Dis7 Gis C7 |
| sł.
K.Dzikowski, muz. K.Klenczon, S.Krajewski La la la... Jak wędrowne ptaki Swój rzucamy brzeg, rodzinny brzeg Wśród opuszczonych gniazd poranna wstaje mgła I tylko żegna nas zachodni wiatr Jak wędrowne ptaki Znów ruszamy w rejs, daleki rejs Gdzieś znad przybrzeżnych skał i opuszczonych wydm Dobiega wiatru szum i ptaków krzyk |
G D7 G D7 G D7 G D7 G D7 G D7E7 a E7 a E7 a E7 a E7 F D7 |
| sł. J.Kondratowicz
b/Cis f/Gis G7 5- C7 |
f b f f/Gis b Dis Gis f b f g7 C7 9 Cis c7 F7 b b7 Dis7 Gis g7 C7 |
| sł. Halina Stefanowska Gis f Gis f Gis f Gis f Port to jest poezja rumu i koniaku Port to jest poezja westchnień czułych żon Wyobraźnia chodzi z ręką na temblaku Dla obieżyświatów port to dobry dom Hej! Johnnie Walker! Dla bezdomnych dom! Hej! Johnnie Walker! Dla bezdomnych dom! Port to są spotkania kumpli, co przed laty Uwierzyli w ziemi czarodziejski kształt Za marzenia głupie tu się bierze baty Któż mógł wiedzieć, że tak mały jest ten świat? Hej! Johnnie Walker, mały jest ten świat! Port to są zaklęcia starych kapitanów Którzy chcą wyruszyć w jeszcze jeden rejs Tu żaglowce stare giną na wygnaniu Wystrzępione wiatrem aż po drzewce rej Hej! Johnnie Walker, aż po drzewce rej! x2 |
f b f Gis Cis GisCis f Cis F7 b f Dis Gis C7 f Gis Cis GisCis Gis Gis Cis Gis b C7 f Gis f Gis f... |
| wyk. Antonina Krzysztoń Jest inny świat, tak wiem gdzieś tu Nie za lasami tam, po prostu on jest tu I czuję płonie światło tuż obok nas Tak czuję światło płonie I złoty deszcz a tęcza tęcz Nad głową wystarczy tylko spojrzeć O-o-o mój świat, twój świat Niechaj spadają łuski z moich oczu O-o-o mój świat, twój świat Cała twarz twoja, płomień Przyszedł już czas wielkiego powrotu Do odczuwania prawd, widzenia ważnych słów I czuję płonie światło tuż obok nas, Tak czuję światło płonie A złoty deszcz, a tęcza tęcz Nad głową wystarczy tylko spojrzeć O-o-o mój świat, twój świat Deszczu rękami nie zagarnę O-o-o mój świat, twój świat Istnieje to, co kochasz To światło jest przestronną bramą Pralasem wszystkich słów, spełniającą się wiarą I czuję płonie światło... |
a G F G a G F G a G F G a a G F G a a G C G F G a a G C G F E a |
| W dąbrowy
gęstym listowiu Błyska zielona skra Trzepoce z wiatrem jak płomień Mundur harcerski nasz. Czapka troszeczkę na bakier, Dusza rogata w niej, Wiatr polny w uszach i ptaki W pachnących włosach drzew. Tam gdzie się kończy horyzont, Leży nieznany ląd, Ziemia jest trochę garbata, Więc go nie widać stąd. Kreską przebiega błękitną, Strzępioną pasmem gór, Żeglują ku tej granicy Białe okręty chmur. Gdzie niskie niebo usypia Na rosochatych pniach, Gdziekolwiek namiot rozpinam, Będzie kraina ta. Zieleń o zmroku wilgotna Z niebieską plamką dnia, Cisza jak gwiazda ogromna W grzywie złocistych traw. W dąbrowy gęstym listowiu Błyska zielona skra: Trzepoce płomień zielony, Mundur harcerski nasz. Czapka troszeczkę na bakier, Lecz nie poprawiaj jej, Polny za uchem masz kwiatek, Duszy rogatej lżej. |
a G a G a G a a G a G a G C C d C d C d C E a G a G a G a |
| E E G F G E W pewnym małym miasteczku Gdzieś na krańcu Hiszpanii Stary krawiec Augusto Szył bolera najtaniej Czy pan był bogaty Czy był biedny, czy kmieć Każdy takie bolero chciał mieć To bolero dla bogatych kawaleros W tym bolero będziesz sinior Prezentował się jak struś Na bolero kawalero ty się skuś Jakie chcesz pan bolero: Białe, czarne, różowe Zapinane od przodu Czy wkładane przez głowę? Z tyłu żółte guziki Z przodu patka lub nie Jakie chcesz pan bolero OLE! To bolero... |
a G F E a G F E F E a E a E a E F E F E F E EF |
|
|
(CFCG) |
|
Przy piwie w karczmie w Limanowej |
a H7 |
|
sł. x J. Twardowski Spieszmy się kochać ludzi tak szybko
odchodzą Nie bądź pewny... |
|
|
Jest taka jedna piosenka we mnie |
a e a e a a7 a6 e Fis H H7 e H7 e e H7 e G a e C H7 e |
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo la la la |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo Ciężko jest żyć bez szatana. |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo Mówiłaś: nigdy nigdy nikt i nic Skończyło się ... Co zrobić teraz gdy się spadło z chmur
Niech zacznie się |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo |
|
|
wyk. Stare Dobre Małżeństwo A to ją złości, Już o nic nie zapytam A to ją złości, . . . |
|
|
Na tablicy ogłoszeń pod hasłem "lokale" |
a e a e G a e G a e a e G D a e |
|
Czy zdanie okrągłe wypowiesz |
e g d a g d D a G C G C F C F a G C G E E7 (e) F G F E a F a G g F E a F a g g F E a |
| wyk. De Mono Tak się nagle zachmurzyło Szaro sine ciężkie niebo Zobaczyłem cię za oknem Wejdź do domu, to nie zmokniesz Może ciebie tam nie było Tylko ze mną coś się stało Znów mnie oszukała miłość Tak pragnąłem twego ciała I widzę tylko twoje kapelusze Jak statki na niebie Jak statki na niebie Jak statki na niebie Ciemne chmury wiatr przegonił Teraz sobie przypominam |
a e d C G G a F G C F C F C F e d |
Daj mi na zgodę na ten dzień, który właśnie kona Dorzuć do ogniska drew, utul mnie w ramiona A planeta kręci się, wozi nas łaskawie Prowadź mnie w niebieski cień po niebieskiej trawie Malinowy król malinowych róż zawsze nas od złego obroni Jakbym mogła ci narysować sny, a w nich dom, drogę, drzwi Na niebie błysnął biały nów - to księżyc pełni straż Czy nie znałam cię w innym życiu już, kiedyż hen dawno tak? Pieniądze nie kupią mnie, lecz oczu twych blask Wystarczy mi biały chleb, dopłyńmy do dna Gdybym miała zgubić cię, gdyby tak wypadło Nagle ptak by w locie zgasł, serce by umarło Malinowy król malinowych róż... Pieniądze nie kupią mnie, lecz oczu twych blask |
FC d g C F C
d C F C A dF C BC F C d g C F C C4 C F C d g C F C d C d F A d FC F C d C F C C4 C F C A d F C B C F C d g C F C C4 C |
| wyk. K.
Kowalska . Za słaby, by można go odczuć A rośnie w siłę, zabija spokój I boje się, on zabiera wszystko mi Wszystko, czym mogłam życ Tak dawny, a tkwi gdzieś we mnie Dławi oddech, przenika moje wnętrze Ból jest dzisiaj mym kochankiem Bo to on może zniszczyć wszystko Lub wybaczyć On niebem jest, on jest piekłem Dlatego daję, by zabrać dużo więcej Oto gra, której posmak czuję ja, nigdy ty Kto mnie podtrzyma, gdy zabraknie sił? Kto poda rękę w zamian nie chcąc nic? Kto powie mi gdzie mam iść dale-ej? Kto może mi to dać? Kto dotknie mnie choć chwilę---ę? Kto może mi to dać |
e C G H7 e C H7 H7 x2 e C G H7 e C H7 H7 e C G H7 e C H7 e C e C e e C G H7 e C H7 e C G H7 e C H7 e C e C G H7 e C H7 e C e C e |
| W moim
ogrodzie gdzie czas leniwy Powolną strugą płynął wytrwale W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy Tak dawno słów przyjaznych parę W moim ogrodzie gdzie smutek gości Gdzie gorzki dni i gorzkie noce W moim ogrodzie, gdzie samotności Nikt nie rozjaśniał, gdzie nigdy dosyć W moim ogrodzie gdzie długa zima Zmroziła wszystkie ciepłe uczucia W moim ogrodzie, gdzie strumień źródła Zastygł w bezruchu a czas umyka Aż pewnej nocy puściły lody Ogrodu serce mocniej zabiło Przyszłaś nabrałaś źródlanej wody I napoiłaś a wszystko ożyło Byłaś tak śliczna niczym poranek Niczym wiosenny kwiat jabłoni I nie zapomnę nigdy tej chwili Gdy dłoń dotknęła twojej dłoni I nie zapomnę tych chwil radosnych Kiedy nie mogąc wydobyć słowa Z zapartym tchem patrzyłem ci w oczy Tak trwała nasza bez słów rozmowa Ja twoje włosy dotykałem ukradkiem Gdy zamyślona z pochyloną głową Byłaś mi jak prześliczna nimfa Co się przegląda nad tafli wodą I choć tak blisko byłaś przy mnie Choć twoje oczy śmiały się do mnie Doprawdy niczego nie jestem pewien Co czułaś wtedy, czy wart jestem wspomnień |
g d a e g d g a e a |
| Kochać to
nie znaczy zawsze to samo Można kochać tak lekko, można kochać bez granic Kochać, żeby zawsze i wszędzie być razem Wierzyć, że jest dobrze, gdy jesteśmy sami Kochać to nie znaczy zawsze to samo Kiedy jesteś daleko kochasz przecież inaczej A kiedy pragniesz tak mocno, żebyś nie żałował Kiedy jesteś daleko możesz wszystko stracić A kiedy przyjdzie na ciebie czas A przyjdzie czas na ciebie Porwie cię wtedy wysoko tak Do góry cię uniesie A kiedy przyjdzie na ciebie czas A przyjdzie czas na ciebie Porwie cię wtedy do góry tak Wysoko cię uniesie Lecz nagle możesz zacząć spadać w dół To już nie to samo Kochać to nie znaczy zawsze to samo Trzeba stale uważać, żeby kogoś nie zranić Nie tak łatwo jest kochać, nie tak łatwo być razem Kiedy wszystko najlepsze dawno już za nami |
h E h a D a D A D C G F G F h E a D h E h E a D a D |
| Marchewkowe Pole rośnie wokół mnie W marchewkowym Polu jak warzywo tkwię Głową na dół Zakopany niczym struś Chcesz mnie spotkać Głowę obok w ziemię włóż Wszystko się może zdarzyć x2 Marchewkowe O ogrodzie miewam sny W marchewkowym Stanie jest najlepiej mi Rosnę sobie Dołem głowa górą nać Kto mi powie Co się jeszcze może stać Wszystko się może zdarzyć... |
D A2 F G5 D A G F |
| muz.
D.Howorus, K.Kowalska a a a a F G a a a a a F G a a a a Mogę wszystko ci dać Wszystko, czego ci brak By przy tobie znów być Tak blisko znów Powiedz tylko, że chcesz Nie odrzucaj dziś mnie Nawet gdy dotyk mój sprawia ból Tylko ból Jeśli wierzysz dziś, że możesz zmienić to Jeśli sprawisz, że ja też zapragnę cię Dzisiaj zobaczysz mnie Taką, jak widzieć chcesz Dzisiaj siłę ci dam I uwierzysz, że Pójdę, gdzie zechcesz mnie Zobaczyć i mieć Nawet, gdy dotyk twój sprawi mi ból Tylko ból Jeśli wierzysz dziś, że możesz zmienić to Jeśli sprawisz, że ja też zapragnę cię--ę Wiem, że wtedy oddałabym wszystko Gdybyś tylko pragnął mnie---e Pozwól być blisko tak Tak byś poczuł miłość mą Chcę byś żył tym, co ja Chcę ci ofiarować to Teraz wiem, jak bardzo cię chcę I czuję to tak I chcę, żebyś poczuł i pragnął jak ja Nie pozwól mi odejść gdy bardzo Tak bardzo cię chcę-ę a F G a a a a a a F G a a a a Jeśli wierzysz dziś, że możesz zmienić to Jeśli sprawisz, że ja też zapragnę cię-ę Za tę chwilę oddałabym wszystko Gdybyś tylko pragnął mnie-e |
a a F G a a a F G a a C G a A C D a C G a C D a C G a a C D a C G G F F G G F F G G F G a C G a a C D a C G a C D a F G a |
| wyk. K.
Kowalska Poprzez palce moich rąk widzę, że Wszystko się wymyka i traci sens Poprzez palce moich rąk plyną dni Nie wiem nawet ile już. W słodkim winie Topie łzy, gaszę wolno słoność i----ich A może to mój błą--ąd Że żyję wśród pustych ścian O-o, a oto co mi daje świat Tak życ nie zechciał by nikt Bo nie mam nic, czego ty nie możesz mieć Nie mam nic, bo nie pragnę wiecej Niż mi dawać chcesz Nie mam nic i dlatego rzucasz mnie Ciskasz mnie w kąt ooo jak starą rzecz Gdy przestaje cieszyc cię G a a D D a a D D a a D D a a A może to twój błą--ąd Odchodzisz zimno mi tak O-o, a oto co mi dałeś Ty Tak żyć nie zechciałby nikt Bo nie mam nic, czego ty nie możesz mieć Nie mam nic, bo nie pragnę wiecej Niż mi dawać chcesz Nie mam nic i dlatego rzucasz mnie Ciskasz mnie w kąt ooo jak starą rzecz Gdy przestaję cieszyć cię Bo nie mam nic, czego ty nie możesz mieć Nie nie nie nie mam nic, bo nie pragnę więcej Niż mi dawać chcesz Nie mam nic, więc dlatego rzucasz mnie Ciskasz mnie w kąt ooo jak starą rze---ecz Bo nie mam nic, czego ty nie możesz mieć Nie, nie, nie, nie mam nic, bo nie pragnę więcej Niż mi dawać chcesz Nie mam nic i dlatego rzucasz mnie------ |
a a D a D a D a D a F G a a D D a a D D a a D D a D F G G C G a E C G F G C G a E F G D D a a D D a D F F G G C G C G a E C G F F C G a E F F G G C G a E C G F F C e G a E F F G G C |
| sł i muz. S.
Sojka Dlaczego nie mówimy o tym, co nas boli otwarcie Budować ściany wokół siebie - marna sztuka Wrażliwe słowo, czuły dotyk wystarczy Czasami tylko tego pragnę, tego szukam Na miły Bóg, życie nie po to tylko jest, by brać Życie nie po to, by bezczynnie trwać I aby żyć siebie samego trzeba dać Problemy moje, twoje, nasze, boje, polityka A przecież każdy włos jak nasze lata policzony Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień, niech rzuci Daleko raj, gdy na człowieka się zamyka Na miły Bóg... |
D A G A D A A D D A D G A D A D A D G A D G A D G A |
| Varius Manx Śpisz pięknie tak, po kątach cisza gra Szkoda słów, resztę dopowie księżyc Śpisz, staram się oddychać szeptem Pościel jeszcze pachnie ogniem naszych ciał Kiedyś znajdę dla nas dom, z wielkim oknem na świat Znowu zaczniesz ufać mi, nie pozwolę ci się bać Kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart Znowu będziesz ufać mi... teraz śpij... Wiem, dobrze wiem - potrafię ranić tak jak nikt Przykro mi. Nie wiem co robić, gdy płaczesz Już nie śmiejesz się jak kiedyś, wszystko jest inaczej Kolejny raz proszę cię o ostatnią szansę Kiedyś znajdę dla nas dom, z wielkim oknem na świat Znowu zaczniesz ufać mi, nie pozwolę ci się bać Kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart Znowu będziesz ufać mi... teraz śpij... |
A C7+ F7+ e a C7+ F7+ G d F e a C7+ F7+ G d/F e a d e F G d e F G d e F G d e F G4 a A C7+ F7+ e |
| Varius Manx Przez palce zwykłych dni Oglądasz świat W pośpiechu gubiąc sny Twój śmiech zawstydza cię Więc wolisz nie śmiać się Niż chwilę śmiesznym być Spróbuj choć raz Odsłonić twarz I spojrzeć prosto w słońce Zachwycić się Po prostu tak I wzruszyć jak najmocniej Nie bój się bać Gdy chcesz to płacz Idź szukać wiatru w polu Pocałuj noc W najwyższą z gwiazd Zapomnij się i tańcz Zakładasz szary płaszcz |
G D e C e C h G D C e D G D C e D G D C e D G D C D... G |
| Kopyto za
kopytem Stary koń ciągnie brykę A na bryce siedzę ja Melodyjkę tak gram: O jak dobrze mi Że nie muszę dzisiaj pieszo iść Kopyto za kopytem Wiatr popycha starą brykę I choć głos ochrypły mam Razem ze mną śpiewa tak: O jak dobrze... Kopyto za kopytem Krzywe koło chwieje brykę W kłębach kurzu bryka ta Melodyjkę dalej gra |
G C D G |
| Varius Manx Zanim powiesz jej, że to był ostatni raz Zanim dzień spłoszy srebrnego ptaka nocy Rozkołysz, rozkołysz, rozkołysz jeszcze raz Zanim ukradniesz jej ostatni kolor ze snu Zanim, gdy na chwile zamknie oczy - znikniesz Zabierz jej, zabierz jej, zabierz jej z ręki nóż Ona ma siłę Nie wiesz jak wielką Będzie spadać długo Potem wstanie... lekko Zanim zrozumiesz jak Bardzo kochałeś ją Zanim pobiegniesz kupić czerwone wino Ona zapomni, zapomni już świat twych rąk Zanim będziesz próbował Odkupić ją za słowa Zobaczysz jak na drugim brzegu rzeki Spokojnie, spokojnie, spokojnie stoi z nim Ona ma siłę Nie wiesz jak wielką Umierała długo Teraz rodzi się... lekko x2 ... nie dla ciebie |
e D a e D a d C g d G c e D a d C g C e D a B d C g e D a e D a d C g d C g e D a d C g C e D a G a e D F g d C d C g |
| Marek
Pampuch Jeden papieros za drugim Za oknem znowu deszcz pada Ten wieczór taki przydługi Nie ma do kogo zagadać Bębnią o szyby krople sarabandą markotną A u mnie jak to jesienią - gości w sercu samotność Jeden papieros...
Wiatr dyrygent i muzyk - snów symfonię układa |
C G C G C e F G C e F G E A D G E7 a BA7 d |
| wiersz
J.Koprowskiego, muz J.Reiser Raz w przezroczysty dzień słoneczny Jakiś nieboszczyk, czy przechodzień Ubrany czarno, niedorzeczny W kwitnącym znalazł się ogrodzie Przepłoszył dłonią ptasie śpiewy Zatoczył się od mocnych woni A kiedy róży ujrzał krzewy Bardzo głęboko się ukłonił Patrzył i oto od spojrzenia Gałązka pękiem strun zadrżała I w ciszy liściastego cienia Pąsowo nagle popatrzała Dwa pąki dwojga piersi strzegły Uśmiech jak róża się rozwinął Wargi gorącą krwią nabiegły I rosę z płatków spił jak wino Drapieżnie bronią kolce dzikie Rozchylił wargi drżącej róży I szorstkim liściem czy językiem W mięsistość chłonnie się zanurzył Trwało to dłużej od westchnienia A potem umknął niby złodziej Zginął jak plama w światłocieniach Dziwny nieboszczyk czy przechodzień |
C a C a d G d G C G a e F C G C |
| Jeśli kogoś
kochasz jeśli wiesz Czym jest miłość, jaki jest jej sens Jeśli tylko szczęście widzieć chcesz Mów do mnie szeptem Co dalej jest / 2X Jeśli się nie boisz mówić "nie" Jeśli się nie boisz mówić "nie" Jeśli wszechświat to wszystko Powiedz może wiesz Jeśli zawsze znasz odpowiedź, jeśli wiesz Czym jest miłość, jaki jest jej sens Jeśli tylko szczęście widzieć chcesz Mów do mnie czule, mów do mnie jeszcze Prawda jest prosta: Kocham cię |
E H* / A* fis gis / cis fis H / E |
| sł, muz.
J.Reiser Tak smutno patrzysz przez otwarte okno Już się latarnie w mieście zapalają I nic nie mówisz, patrzysz tylko w dół Nie chodź tam, gdzie uliczny, obcy tłum Usiądź tu obok mnie w fotelu, słonecznikowe pestki gryź A ja piosenkę ci zanucę tę, którą słuchać chciałabyś Nie zrzucaj z biurka kałamarza Nie zrywaj z kalendarza dni Jeśli nie lubisz tej piosenki Inną, ładniejszą zagram ci Zasnęło słońce gdzieś za antenami Wyłażą koty z piwnic i śmietników Zadzwonił tramwaj - już ostatni kurs Nie chodź tam, puste place, zniknął tłum A kiedy przyjdziesz do mnie znów pojutrze Usiądź tu obok mnie w fotelu... Może kałamarz strącisz z biurka |
a e7 F7+ C a F7+ F D7 a F G C F G C F G C F E a F G C |
| "Browar
Żywiec" Noce ciemne, świerkowe, nam spadają na głowy Gdy idziemy zmierzchami, ociemniali blaskiem dnia Księżycowa latarnia nieba mroki rozgarnia Płoną gwiezdne latarki, żeby jaśniej było nam Wędrujemy cygańskim obozem Nocujemy w gwieździstej grozie Dzisiaj pod Wielkim Wozem Jutro na Wielkim Wozie Wielki Wóz z Małym Wozem Jadą po Mlecznej Drodze Który dziś nas będzie wiózł: Mały Wóz czy Wielki Wóz? Szczyty gór kryje całun, rzeki mgły rozsnuwaja Gdy idziemy zmierzchami, ociemniali blaskiem dnia Zorza karmin wypala, jaśnieć gwiazdom pozwala Płoną gwiezdne latarki, żeby jaśniej było nam Wędrujemy cygańskim obozem... Ciepły dotyk twej dłoni chłód wieczorny przegoni Gdy idziemy zmierzchami, ociemniali blaskiem dnia Ścieżka wije się kręta, szlak na drzewach pamięta Płoną gwiezdne latarki, żeby jaśniej było nam Wędrujemy cygańskim obozem... |
B F C E7 a F E7 a F C G G F C D G F C a d G F C G C F C G F G C |
| wyk. SDM .a.D.G.e.a.H7.e.e./*2 Kiedy przybyłem do tej doliny, . Dzień miał się ku zachodowi. . I można było słońca blask łagodny / . Nareszcie znosić bez mrużenia powiek. /*2 . Dolina zaś leżała w długich cieniach . Między górami sinoniebieskimi; . Cicho i spokojnie - / . Tu było dawno po wojnie. /*2 . Głowa mi też ciążyła, Byłem zmęczony długą znojną drogą, Wszystkiego miałem dosyć i w myślach / Widziałem wreszcie tu gościnę błogą. /*2 Dolina ta leżała w długich cieniach... Długo myślałem: w dół nie poleciałem. Żalu do siebie nie mam. Już słońce zaszło, a ja dalej stałem, / I stamtąd właśnie tu zaszedłem śpiewać! /*2 Dolina śmierci leży w długich cieniach Między górami sinoniebieskimi... |
e.D0. G.D. C.G. H7.e. C.G. H7.e. C. G.H7.e. |
| wyk. SDM Ta riri dam... . Zwalić by można się z nóg . Co rusz, . Co krok. Co noc, . To szloch I rozpacz. . Ale czy warto? . Może nie warto? . Chyba nie warto... . Raczej nie warto. . Nie, nie - nie, nie warto. . Nie, nie - nie, nie warto. . Ta riri dam... . Zginąć by można jak nic: Do żył Jest nóż. Lub w dół Na bruk Z wysoka. Ale czy warto? ... Jechać by można do miast Lub w las, Na błoń. Na koń I goń Nieboskłon. Ale czy warto? .. |
E.H7.A.H7./*2 .H7. E.H7. A. fis. E. E. A. H7. A. H7. A.E. fis.E.E. E.H7.A.H7./*2 .H7. |
|
Gdyby ktoś przyszedł i powiedział stary czy masz czas . Potrzebuje do załogi jakąś nowa twarz . Amazonka, Wielka rafa, oceany trzy . Rejs na całość rok, dwa lata - to powiedziałbym . Gdzie ta keja, przy niej ten jacht . Gdzie ta koja wymarzona w snach . Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat . Gdzie ta brama na szeroki świat. . Gdzie ta keja, przy niej ten jacht Gdzie ta koja wymarzona w snach W każdej chwili płynę w taki rejs Tylko gdzie to jest, gdzie to jest? Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży ostry nóż Stare dżinsy wystrzępione impregnuje kurz W kompasie igła zardzewiała, lecz kierunek znam Biorę wór na plecy i prościutko gnam. Gdzie ta keja, przy niej ten jacht... Przeszły lata zapyziałe, rzęsa zarósł staw A na przystani czółno stało - kolorowy paw Zaokrągliły się marzenia, wyjałowiał step Lecz dalej marzy o załodze ten samotny łeb. Gdzie ta keja, przy niej ten jacht... |
e.e.D.e.
G.G.D7.G. G7.E7.aE.a e.e.H7.e. e.D.e.e. G.D.G.G7. d.E7.aE.a. e.H7.e.e. |
|
wyk. SDM W kołnierz wtulam twarz . Chowam się przed miastem . Jego cienie żłobią w mojej twarzy wąwóz . Trzeszczy jak ułamek szkła . Mój codzienny niepokój . Jak wydostać się z cienia, może wtedy . Gdyby koncert grać ten na trąbki i skrzypce / . Tak by dźwięki ułożyły się w wiersz / . Gdyby łyżką światła rozweselić to wszystko /*2 . Żeby we mnie zaśpiewało coś też / . Żeby we mnie zaśpiewało coś też . Rośnie we mnie mgła Jak ze studzien stu Nie wiem ilu trzeba ksiąg by ją rozwiać Jedno wiem - że muszę biec Póki sił mi wystarczy Póki tylko ta nuta - mam ją w sobie Będę koncert grać ten na trąbki i skrzypce / Tak by dźwięki ułożyły się w wiersz / Będę łyżką światła rozweselać to wszystko /*2 Żeby w tobie zaśpiewało coś też / Żeby w tobie zaśpiewało coś też (w innej - łatwiejszej tonacji : wstęp: .E7.a.E7.a.a. zwrotka:.E7.a. .E7.a. .F.C.E7.E7. .F.C. .d.a. .F.C.E7.E7. refren: .F.C. .F.C. .F.C. .E7.a. .E7.a.a.) |
D7.g.D7.g.g. D7.g. D7.g. Dis.B.D7.D7. Dis.B. c.g. Dis.B.D7.D7. Dis.B. Dis.B. Dis.B. D7.g. D7.g.g. |
|
Kolęda żeglarzy sł. Monika Adamiecka, muz. org. Kogoto - Shanties & Folk Music wyk. A. Krzysztoń Nim z drzewka szpilki spadną . Jemiołę wieszam tam . Gdzie się zazwyczaj kładłeś spać . Opada ołów na dno . Zdjęcie Twe nad stołem . Z Twojej kromki chleba . Rano ptakom rzucę garść . Za ciebie świeczkę zgaszę . Jabłko w krzyż rozkroję . Na niebie wzejdzie gwiazda gwiazd . Gwiazda gwiazd . Twój obok naszych Na paczce imię Twe . Odczytam cicho, a więc jesteś pośród nas .. Za oknem dźwięk dzwoneczków . Śnieg sypie biało . Na sianku śpi w skrzyneczce dzieciątko małe . Oczy zamknęło sennie, nucimy mu kolędę . Śpij Jezuniu śpij . Słoninka dla sikorek . Na stole tort i mak . Od jutra coraz krótsza noc, krótsza noc . Mróz cukru sypnął worek . Pajacyk w stroju z łat . I jedno krzesło puste wciąż . I jedno krzesło, jedno krzesło puste wciąż . I jedno krzesło, jedno krzesło puste wciąż . (a capella) Pam, pam/*4 Błysnęła pierwsza skra tej świętej nocy Rozbłyśnie mnóstwo ich nim wstanie dzień Na niebie rodzi się w złotym warkoczu Najcudowniejsza z gwiazd, umiera cień Ku jasnej gwieździe tej wiedzie nasz kurs Wydętych żagli biel rozdmucha wiatr Nowinę dziwną gra spieniony nurt Na ziemię wstąpił Bóg, oszalał świat W kręgu życzeń rozświetlonych skrą nadziei Że się spełnią jak proroczy znak Dziś żeglarzom co na morze popłynęli Niechaj sprzyja jak najlepszy wiatr W kręgu życzeń, które z wszystkich są najszczersze A tu każde ma niezwykłą moc Dziś żeglarzom co na morze popłynęli Niechaj Bóg da szczęście w taką noc |
fis.fis.fis.fis.h.h.h.h./*2 .fis. fis.fis.h.h. h.h.fis.fis. fis.fis.Cis.Cis. fis.fis.h.h. h.h.fis.fis. fis.A. fis.fis.Cis.Cis. .fis.fis.h.h./*4 fis.fis.fis.fis.h.h. fis.fis.fis.fis.A.A. fis.fis.fis.h.h. fis.fis.Cis.Cis. fis.fis.fis.h.h. fis.fis.A.A. fis.fis.h.h.fis.fis.Cis.Cis h.h.h.h. fis.fis.fis.fis. E.E.E.E.fis.fis.fis.fis. h.h.fis.fis. h.h.h.h.Cis.Cis.Cis.Cis. fis.fis.h.h. h.h.fis.fis. fis.fis.Cis.Cis.Cis.Cis fis.fis.h.h. h.h.fis.fis. h.h.fis.fis.fis.fis.fis. fis.fis.E.E.fis.fis.fis.fis. fis.fis.E.E.fis.fis.fis.fis. |
| wyk. SDM ilu ludzi nasz świat uniesie aby wciąż jeszcze mógł się kręcić ilu trzeba dzisiaj poetów by choć wiersz pozostał w pamięci jak nazwać co jeszcze nie nazwane i co jeszcze może czekać człowieka jaką tajemnicę dźwiga każdy kamień że nie wie o niej nawet rzeka na, na, na... czy po to tutaj tylko jesteśmy by przed nocą bardziej się zmęczyć czy liść z Twego wielkiego drzewa jest zaledwie kaprysem gałęzi zostawiłeś nam ślady swych stóp na nieba niebieskiej korze tak mało ich i tak bardzo wiele bo przecież Ty wszystko możesz na, na, na... jaką cenę trzeba zapłacić za to ziemskie ciche przebywanie jakie skrzypce trzeba usłyszeć aby wiedzieć co jeszcze jest grane ile śliwek rozebrać do pestki aby poznać ten śliwkowy błękit ile spotkać kamieni nad rzeką by się zbudzić jeszcze poetą na, na, na... z której strony czekać na sen i gdzie sny chować na dzień ile musi dojrzeć poziomek aby lato miało swój koniec jak opisać porannego wróbla który w szare piórka się ubrał jak podejść koło po kamieniu w wodzie jak z tym dziwnym światem być w zgodzie |
h.h. AA4.AA9. cis.cis .fis.fis a.a. G.G. h.h. AA4.A7. h.h.AA4.AA9.G.G.FisG.Fis h.h.AA4.AA9.G.G.FisG.FisG.FisG.FisG. |
|
wyk. SDM Będziemy szli nieprzerwanie . W ulewie, skwarze, huraganie . Przez chwiejne mosty, grząskie bagna . Chaszcze, pustynie i mokradła . Będziemy szli przez zamiecie . Przez grudnie, marce, czerwce, sierpnie . Upalne lata, mroźne zimy . Będziemy szli - nie zawrócimy . Z wiarą w następny zakręt drogi / . Co znów okaże się nie ten / . W tajne przymierze z Panem Bogiem /*2 . W naszego trudu jakiś sens / . Aaaaa... . Będziemy szli bez wytchnienia Upadający ze zmęczenia Bez gromkich fanfar i okrzyków Bez pozy dumnych wojowników Będziemy szli - wbrew logice Powolnym marszem całe życie Będziemy mówić, że już dosyć I dalej dalej dalej kroczyć Z wiarą w następny zakręt drogi... |
e.... e.C. aC.H7. GC.G. aG.H7. ea.e. Ca.CH7. C.e. a.H7. CG.H7. GC.DD4. Ga.H7. C.C. e.C.e.C.e.C.e.C. |
|
wyk. SDM Gdy jestem sam, myślami biegnę . Do mej najdroższej, jak rzeka wiernej Majka, nie jestem Ciebie wart . Majka, zmieniłbym dla Ciebie cały świat Choć dni
mijają i czas ucieka |
G.e.C.D. G.e.C.D.G.e.C.D. |
|
Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny, . Żegnajcie nam dziś, marzenia ze snów, . Ku brzegom angielskim już ruszać nam pora, . Lecz kiedyś na pewno wrócimy tu znów. . I smak waszych ust, hiszpańskie dziewczyny, / . W noc ciemną i złą nam będzie się śnił. / . Leniwie popłyną znów rejsu godziny, /*2 . Wspomnienie ust waszych przysporzy nam sił. / . Niedługo ujrzymy znów w dali Cap Diamond I Głowę Baranią sterczącą wśród wzgórz, I statki stojące na redzie przed Plymouth, Klarować kotwice najwyższy czas już. I smak waszych ust... A potem znów żagle na masztach rozkwitną, Kurs szyper wyznaczy do Portland i Wight. I znów stara łajba potoczy się ciężko Przez fale w kierunku na Beachie Fairlie Land. I smak waszych ust... Zabłysną nam bielą skał zęby pod Dover I znów noc w kubryku wśród legend i bajd. Powoli i znojnie tak płynie nam życie Na wodach i w portach South Foreland Light. I smak waszych ust... |